Short History of My Family * Krótka Historia Mojej Rodziny
Ilona Wach Wysokińska, Polska
Po załozeniu internetu zaczełam szukac wiadomości o majątku Wereczata. W ten oto sposób natrafiłam na website Wysokińskich. Nawiazałam kontakt ze panem S. H. Wysokińskim. I tak historia rodziny Wysokińskich zaczęła być moją pasją.
Instytut Badan nad Historia Rodu Wysokiński
składa seredczne podziekowania pani Ilonie Wach z domu Wysokińskiej, wnuczce Romana Wysokińskiego i corce Bohdana Wysokińskiego za uzyskanie pozwolenia na umieszczenie fragmentu wspomnien swojej cioci, Celiny Piwoni z domu Wysokińskiej, na stronie naszego Instytutu.
Rodzina pani Celiny wywodzi sie od Jana Wysokinskiego (urodzonego w roku 1838 w miejscowości Luków). Jan Wysokinski mial czterech synow (Seweryna, Romana, Antoniego, Jozefa) i piec corek( Leokadie, Wande, Weronike, Marie i Marianne). Jan zamieszkiwał w majatku ziemskim Łyniew, gmina Wisznice. Pani Celina Wysokinska, (corka Romana) urodziła sie w czerwcu 1927 roku w Wilnie. Przed wybuchem II wojny swiatowej rodzice pani Celiny, jej rodzenstwo (dwie siostry i brat Bohdan) i babcia mieszkali w majatku o nazwie Wereczata, gmina Miadzioł, pow. Postawy. W nocy z 12 na 13 kwietnia 1940 roku cała rodzina została wywieziona przez NKWD do Kazachstanu i Uzbekistanu, a nastepnie - po wielu cierpieniach - z armia Andersa przedostala sie do Iranu . Z Iranu rodzina pani Celiny przedostala sie do Indii - Valiwade Kolhapur skąd w 1950 roku powróciła do kraju.
Ponizej zamieszczamy fragment wspomnien pani Celiny Piwoni z domu Wysokinskiej ktore w całosci ukazały sie
w książce pt. “Z Syberii na Podlasie – Wspomnienia”.
„W nocy zbudził nas łomot kolbami do drzwi. Rodzice wiedzieli juz, ze przyszli po nas, poniewaz pierwsz wywozka byla 10 lutego 1940. Po otwarciu drzwi do mieszkania wtargneło NKWD z nastawionymi bagnetami. Ogłosili rewizje, a po jej dokonaniu obwiescili, aby za 30 minut byc gotowymi do drogi”. (...)
„Nasze własne konie wiozły nas na tułaczke. Rodzice szli za wozami, babcia tez. Nam dzieciom pozwolili wsiasc na woz. Mijalismy sasiednie wsie. Ludzie wychodzili na droge z krzyzami, obrazami i nas odprowadzali do polowy drogi sasiedniej wsi. NKWD było zdumione, ze ‘krwiopijce, pamieszczyka” tak zegnaja chlopi. Ostatnia wies pozegnała nas piesnia „Kto sie w opieke Panu swemu odda”, i tak rozpoczelismy nasza tradycyjna dla Polakow droge na Sybir. Dojechalismy na stacje w Postawach. Na stacji stal długi pociag bydlecy. Z okienek wagonow rozległy sie głosy „przywiezli Wysokińskich”. Wpakowali nas do wagonu, za nami drzwi sie zamkneły od zewnatrz”. (...)
„Przywieziono nas do kołchozu Komintern Kaganowiczyskij rajon, sielsowiet Markowa. Podjechano pod chlew i nasze rzeczy zostały zepchniete na ziemie, a sanki odjechały. Sciany lepione glina, dach z jakiejsc trawy, obornik zamarzniety, dzrwi koslawe. Kołchoz był zamieszkany przez Ukraincow (...), ktorzy patrzyli na nas „z pod łba”, gdy sie o cos zapytało, za cala odpowiedz było spluniecie pod nogi. Gdyby nie bali sie Kazachow, pewnie by nas wyrzneli. Kazachy natomiast patrzyli na nas obojetnie.” (...)
„Pod koniec 1941 roku zaczeły do nas docierac słuchy, ze na terenie Uzbekistanu powstaja delegatury polskie, ze wyszla amnestia dla Polakow. Byly to rozmowy Majski – Sikorski. Probowalismy sie czegos dowiedziec od naszych katow. Odpowiedz byla jednoznaczna „rabotac” i „nielzia” o tym mowic. Mimo to troche sie dyscyplina rozluzniła. W tym czasie zazadalismy pociagu dla nas, ktory został podstawiony i tak te strzepy ludzkie ruszyly do Taszkientu”. (...)
20.08.1942 r. do ojca zgłosił sie Zyd z propozycja, ze o ile dostanie 800 rubli, to cos przkaze. (...) Był rozkaz wszystko zostawic w kołchozie i jak najszybciej przybyc do Karasu. Miejscowosc niedaloko od Morza Kaspijskiego (...). Transport odchodził do Iranu 25. 08. 1942 roku. (...) Okret wypłynal około godziny 19.00. Oczywiscie płynelismy okolo dwoch godzin. (...) Z portu Pahlewi po miesiacu pojechalismy do Teheranu. Zakwaterowali nas w ogromnych budynkach. Spanie na podłodze. (...) Długo nie bylismy w Teheranie, powiezli nas do Achwezu. Zakwaterowali w stajniach, gdzie kiedys maharadza trzymał konie (...). Do Achwezu przybylismy 24 grudnia 1942 roku (...) Potem bylo Karachi. I juz tam był wybor, kto gdzie chciał mogł jechac. Była do wyboru Anglia, Australia, Afryka i Indie. Poniewaz w Indiach profesor mojej mamy z Uniwersytetu Stefana Batorego z Wilna miał plan zorganizowac rózne srednie szkoły, a ja kwalifikowalam sie do gimnazium, wiec mama postanowiła, ze pojedziemy do Indii (...)
Po 8 latach wrociłam do Polski, tj. W 1950 roku. (...)
© Wysokinski Research Institute, Canada 2000-2007